• Wpisów: 63
  • Średnio co: 37 dni
  • Ostatni wpis: 6 lat temu, 18:59
  • Licznik odwiedzin: 10 356 / 2406 dni
 
nowa1996
 
nowa<3: SEZON 2 ODCINEK 4

“Nic nie jest wieczne”


Ubrałam szybko bluzę i naciągnęłam na głowę kaptur tak żeby mnie nie zauważyli i wyszłam cicho przez okno. Mało brakowało a by mnie zauważył. Wiedziałam że Będą wściekli a w szczególności Stefan. Ja też bym tak postąpiła. Miałabym go chronić a on bez mojej zgody uciekł by z domu gdzie czekałoby go niebezpieczeństwo z strony synów i cór mroku. Ale musiałam to zrobić ...to było jedyne wyjście. Dzisiejsza noc była taka jak zawsze cicha, spokojna, niebo było czyste nie było żadnej chmurki. Gdy nie to że słyszałam  co się zbliża i wiem więcej od innych. Uznałabym to za zwykłą noc kiedy nastolatkowie idą do klubu aby się odstresować i zabawić po długim tygodniu nauki. Księżyc właśnie przebijał za drzewa , pokazując mi swoimi promieniami taki oto klub nocny. Ujrzałam szczęśliwą, wychodzącą parę nastolatków tulących się do siebie szli w stronę parkingów. Wtedy pomyślałam sobie czy kiedyś i mnie coś takiego spodka. Miłość której nikt nie pokona. Miłość na wieczność. Wieczność....wtedy przypomniał mi się Stefan i to kim jest. Ale czy mi w ogóle jest pisane szczęście????
To pytanie dręczyło mi w trakcie drogi do puki nie  usłyszałam krzyku. Mój wzrok podążył za głosem. Było to bodajże tam gdzie poszła ta para. Byłam nieco oddalona od tego miejsca ale zebrałam resztę sił jakie posiadałam i pobiegłam. W klubie wszyscy się bawili, a krzyk już ucichł. Zastanowiłam się czy mi się to czasami nie zdawało, ale na wszelki wypadek postanowiłam się upewnić. Odłamałam szybko kawałek drewna z krzesła i poszłam w kierunku parkingu. Już chciałam zawracać ponieważ niczego podejrzanego nie znalazłam a ta dziewczyna mogła krzyknąć tak na widok szczura albo coś. Wtedy wdepnęłam w kałużę
- A to co
Nachyliłam się by wyciągnąć z niego buta gdy zrozumiałam że to nie kałuża. To była plama krwi , byłam już cała w niej. Rozglądałam się wokół za poszlaką gdy ujrzałam młodą kobietę lezącą przy głazie. Podbiegłam do niej sprawdziwszy puls . Nie żyła , gardło miała całe rozszarpane. Czułam się winna temu ponieważ to była ta sama dziewczyna, którą mijałam wcześniej  . Usłyszałam czyiś płacz w pobliżu czym prędzej wyrwałam się na nogi i pobiegłam za szlochem...może ją przynajmniej zdołam uratować. Gdy tylko go zobaczyłam wbitego w jej szyję nie zastanawiając się długo...rzuciłam się na niego. Widocznie nie spodziewał się nikogo jednak i tak zdołał zrobić unik . Gdy na chwilę stracił równowagę kazałam dziewczynie uciekać już miałam iść w  jej ślady gdy rzucił mną o maskę samochodu. Uderzenie było tak silne że przez moment nie mogłam złapać oddechu . Jednak on nie próżnował podszedł do mnie , postawił mnie, złapał za szyję i przygniótł do drzewa. Szarpałam się ale to nic nie dawało tylko pogarszało sytuację. Wtedy przypomniałam sobie że mam jeszcze kołek . Właśnie go wyciągałam....
- Nie próbuj tego..
- Przecież i tak mnie zabijesz
- Tak ale jeszcze nie teraz...zrobię to tak żeby on to widział i cierpiał
- On??
- Mój braciszek??? Czyżbym się pomylił
- Damon...w co ty grasz- gdy blask księżyca padł na jego twarz byłam już tego pewna że to on
- Nie jestem już tym Damonem którego znałaś
- Ale o czym ty mówisz
- Mam dosyć udawania tym kim nie jestem, a ty nigdy nie powinnaś  się do niczego przyzwyczajać
-masz rację- byłam wściekła. Chciałam mu wymierzyć prawy sierpowy
- Nie waż się....tu nie ma mojego brata , a ty nie masz już u mnie taryfy ulgowej
- Czego chcesz- odezwałam się z niechęcią
- Na razie niczego.. przekaz mojemu bratu że wróciłem i mnie nie powstrzyma- opuścił mnie na ziemie a ja stałam i nie mogłam uwierzyć . Co się z nim stało!!!!! I wtedy zauważyłam czyjeś cienie szły w moją stronę ...zaczęłam uciekać

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego