• Wpisów: 63
  • Średnio co: 37 dni
  • Ostatni wpis: 6 lat temu, 18:59
  • Licznik odwiedzin: 10 356 / 2406 dni
 
nowa1996
 
nowa<3: SEZON 2 ODCINEK 3

“Powrót”


Pogoda zaczęła się gwałtownie zmieniać. Może Bonny miała rację. Może coś tym sprowadziliśmy do Mistic Falls. W połowie drogi spojrzałam na kuchnie skąd wybiegłam. Na werandzie stała Elena z Bonny nakazywały mi gestem dłoni abym jak najszybciej wróciła. Ale nie mogłam się poddać ..przynajmniej nie teraz. Musiałam zdobyć ten medalion, nie mogliśmy narazić wszystkich mieszkańców na krzywdy wywołane przez nieznane nam siły ciemności. Wbiegłam szybko do przybudówki od razu zerkając na biurko gdzie powinien się znajdować, jednak go tam nie było. Pomyślałam, że na pewno go położyłam w inne miejsce. Jak zawsze ja..wszystko kładę byle gdzie. Zaczęłam wyrzucać wszystkie szuflady chciałam jak najszybciej wrócić do domu. Im dłużej tu byłam, tym coraz bardziej paraliżował mnie strach. Gdy przeszukiwałam łóżko nagle gałąź wybiła szybę i do środka wpadła jakaś postać. Przetoczyła się prosto pod pod moje nogi, a ja z przerażenia że już po mnie odskoczyłam i chwyciłam kawałek szkła z okna który leżał akurat pod moimi nogami. Wiedziałam że szkło nie podziała na wampira tak samo jak kołek, ale chociaż go na chwile zatrzyma a ja zdołam uciec. Wampir rzucił się na mnie z szybkością błyskawicy jednak nie był czujny gdyż zdołałam zrobić unik i wbić mu szkło.
Korzystając z okazji pobiegłam do drzwi lecz on mi je zastawił w ostatniej chwili. Teraz to byłam w dużych tarapatach. Nie miałam się już czym bronić.
- Nie przestraszysz mnie...możesz mnie zabić ale ja nie poddam się bez walki.
- Nie chce walczyć...Zoe- wtedy poczułam ukucie w sercu. To był on....
- Stefan...- byłam zaskoczona
-  Nie ma czasu na tłumaczenie...musimy uciekać
- Dobrze- wiedziałam że on i tak postawi na swoim. Więc się zgodziłam. On chwycił mnie na ręce- Przepraszam...wzięłam ci za kogoś innego
- Nic mi nie jest...to tylko szkło- zaśmiał się i pobiegliśmy, a raczej to on biegł z nieludzką  szybkością, prosto do domu. Mieliśmy właśnie  zamiar przejść przez drzwi gdy Stefana poraził prąd. Odskoczył jakby go ktoś oblał werbeną.
- Co to było...-zdziwiłam się. Nigdy się to nie zdarzyło a był on już tu parę razy
- To dziwne- zaczął chodzić wokół drzwi
- Co...
- To mi wygląda na zaklęcie obronne,...ale jakim cudem....
- Jest zorganizowana i szybka- przerwałam jemu
- Kto...- był zaskoczony-w porządku ... wejdź najpierw do domu  
- A ty..nie zostawię ciebie tu
- Mną się nie przejmuj...spotkamy się na dachu twojego pokoju
- Dobrze - przytaknęłam i pobiegłam prosto do swojego pokoju. Nie zważając na to że najpierw powinnam powiadomić je o powrocie. Wbiegłam i zamknęłam  drzwi. Podbiegłam do okna i usiadłam na parapecie
- Coś ty zrobiła ..- skarcił mnie i to jeszcze tym tonem...zupełnie bez uczuć.
- Ja....to ty odszedłeś bez słowa pożegnania...-musiałam mu to wypomnieć
- Żeby cie chronić
- Chronić...przed czym??
- Tak chronić....Byłem z Damonem już w stanie Virginia a za nami podążały strzygi gdy...
- Gdy co...
- Gdy....poczuliśmy wstrząs nie słyszalny dla ludzkiego  ucha i gwałtowne przyciąganie w kierunku tego miasta
- Przyciąganie ....- byłam tym zaskoczona. Nie sądziłam że to tak wyglądało. Skąd miałam wiedzieć że takie będą jego konsekwencje
- Tak ...coś podobnego do przyciągania żelaza przez magnes
- To znaczy...-byłam przerażona. Nie mogłam wydobyć z siebie zakończenia zdania. Stefan domyślił się i dokończył za mnie
- Tak ...że każdy wampir na świecie to poczuł
- O fack
- Dlatego nigdzie nie wychodzisz a ja będę cie miał na oku
- A gdzie Damon -dopiero teraz zauważyłam że go nigdzie nie ma
- Damooonnn....- przeciągał jego imię jakby chciał coś ukryć. Ale co????Wtedy usłyszałam wołanie Eleny " Zoe jesteś?? ". Chwile potem usłyszałam kroki po schodach i uchylanie drzwi.
- Jesteś...a my się martwiliśmy że coś ci się stało...-wtedy Elena zamarła. Odwróciłam się w jej kierunku aby sprawdzić co się stało. Obie były wpatrzone w Stefana a on w nie.
- Stefan?
- Elena?
- Pamiętasz mnie???- była zaskoczona
- Jak przez mgłę ale tak
- Co się dzieje- byłam zaskoczona...oni się znają
- Pamiętasz moją historie -spojrzała się na mnie. Chyba po raz pierwszy od kąt zobaczyła Stefana oderwała od niego wzrok
- Tak
- To wtedy chodziło o niego...
- Co....?- kochaliśmy tego samych chłopaków. Znaczy się ona , bo ja raczej traktowałam już go jako przyjaciela
- Wy też się znacie- usłyszałam głos Bonny który wyrwał mnie z rozmyśleń
- Tak ale to nic ważnego - powiedziałam. Nie chciałam mówić że coś do niego czułam, że to co jej opowiedziałam dotyczyło jego. Stefano się w tej chwili na mnie spojrzał i jak by coś się w nim zmieniło
- Znając go to pewnie ciebie uratował z niebezpieczeństwa....przed Damonem- zaśmiała się Bonny. Elena widocznie posmutniała
- Można to tak nazwać- odparłam
- Wcale tak nie było- zaśmiał się
- Mam pomysł...zważywszy że jestem troszkę zmęczona a wy się długo nie widzieliście. Może pogadacie sobie w kuchni a ja odpocznę.
- Dobrze ale jak- powiedział
- Zapomniałam- odparła Bonny- już cie wpuszczam
Poszli do kuchni a ja musiałam wszystka przemyśleć.. Zeszłam  chwilę na dół aby zobaczyć co robią. Przykucłam na schodach tak żeby mnie nie widzieli. Słyszałam ich śmiechy i wspomnienia z przeszłości.  Nie mogłam tego znieść i postanowiłam że muszę to zrobić.
STEFAN
Wróciłem do jej pokoju. Wiedziałem że nie śpi bo wyczułem prędzej ze nie była zmęczona. Widocznie chciała być sama ale tego nie umiała powiedzieć. Zapukałem"Zoe..". Jednak nikt się nie odezwał. Otworzyłem drzwi i ujrzałem puste łóżko
- Co ona sobie myśli..-jak ona mogła uciec przecież w pobliżu grasują wampiry. Do pokoju wleciała Bonny z Eleną

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego