• Wpisów: 63
  • Średnio co: 37 dni
  • Ostatni wpis: 6 lat temu, 18:59
  • Licznik odwiedzin: 10 225 / 2378 dni
 
nowa1996
 
nowa<3: SEZON 2 ODCINEK 2

“PRZEBUDZENIE”


-to...to nie możliwe
-niby co...że jednak tu jestem
-ciebie nie powinno tu być...-byłam zaskoczona
-ciebie też się nie spodziewałam
-mam ciebie dosyć niszczysz wszystko na swojej drodze
-wzajemnie-i rzuciliśmy się na siebie.-mamy nie wyrównane rachunki-Walka trwała kilka minut
-słabsza jesteś-powiedziała
-chyba ty...nie te lata...czy nie tak-zaśmiałam się.była coś dziwnie słaba.
-chyba twoje Katherine-powiedziała cała zdyszana .Widocznie miałam lepszą kondycję
-tak tak...zgrywaj się-zaś te jej wygłupy.Bracia Salvatore mieli rację
-myślisz że po tym co mi zrobiłaś ma mi się na żarty
-zrobiłaś...?????
-uwięziłaś mnie tu...widzisz już nawet coś ci na mózg padło
-zaraz czyli ty nie jesteś Katherine-wtedy obie zrozumiałyśmy że mamy siebie za kogoś innego
-nie..i ty też
-w takim razie kim jesteś ?
-Elena...dlaczego nazwałaś mnie Katheriną ?
-no bo jesteś do niej i mnie podobna
-nie...ona rzuciła na mnie urok iluzji...pewnie przeczuwała że przyjdziesz
-ale jaki miała interes?
-pewnie chciała abyś ją to  znaczy mnie zabiła bo ona sama nie może-usiadła obok mnie przy murze
-nie może zabić...może powiedz wszystko od początku
-no więc tak...rok temu zakochałam się w pewnym chłopaku a może i w jego bracie też ...już sama w tych uczuciach się pogubiłam .Ale ona pewnego dnia mnie tu uwięziła za pomocą czarownicy a im skasowała wspomnienia związane ze mną.
-i nie możesz z tond wyjść??
-nie...tak..nie...potrzebna jest mi czarownica
-przykro ale nie znam żadnej
-ale ja znam ...tylko nie moge się z nią skontaktować
-pomoge ci ją sprowadzić
-nie moge ciebie w to mieszać...to zbyt niebezpieczne
-i tak już w tym siedze
-jesteś pewna...potem już nie ma wyjścia
-jestem pewna
-dzięki -odparła.Było widać ze dużo wycierpiała-nazywa się ...Bonny.a to jej adres-podała mi karteczke z adresem
-ok.Sprowadze ją jak najszybciej

Pojechałam pod podany mi adres.Dom był duży z ogromnym ogrodę .Właśnie z domu wychodziła drobna dziewczyna o karnacji mlecznej czekolady.Włosy miała ciemnego koloru.Aż nie dało się uwieżyć że ona jest czarownicą.No cóż inaczej sobie wyobrażałam czarownice.Podbiegłam do niej
-Bonny....nie jestem Katherine..nazywam się Zoe-dodałam gdy  zobaczyłam jej przestraszoną mine
-nie wierze ci ani trochę...udowodnij
-widzisz nie mam pierścienia -pokazałam jej dłoń
-to niczego nie udowadnia
-w takim razie musisz mi zaufać na słowo
-jesteś do niej strasznie podobna...ale czego potrzebujesz o demnie i skąd wiesz o wampirach
-to długa historia...Elena-wystarczyło powiedzieć tylko to słowo
-ona nie żyje-już szła w stronę samochodu
-nie Katherina ją uwięziła i potrzebuje twojej pomocy
Chyba mi uwieżyła.Pojechaliśmy szybko to krypty i odczyniliśmy zaklęcie
-teraz jeszcze bede potrzebować troszkę twojej krwi jako jej dobelmanga-powiedziała
-ok-ukuła mnie w palec
-teraz możemy wyjść z tego okropnego miejsca-powiedziała Elena
-ale jest mały problem ...gdzie się podziejesz ...bo wszystcy myślą ze nie żyjesz
-może u mnie-powiedziałam
Pojechaliśmy do mnie.Bonny wysadziliśmy po drodzę.
-to będzie twój pokuj-pokazałam na ten co otrzymałam od Ameli-będziemy mieć go razem
-bardzo ci dziękuje..jesteś taka miła a wogóle się nie znamy
-tak już mam-zaśmiałyśmy się
Rozmawiałyśmy tak z pół godziny o tym co zrobiła jej Katherina jak jej życie zamieniła w piekło.Ona musiała przechodzić przez to samo co ja.nagle usłyszałam dzwonek do drzwi.Nie wiem czemu ale od wyjazdu Salvadorów za każdym razem gdy dzwonek zadzwonił miałam nadzieje że to oni."Daj sobie już spokój.oni odeszli na zawsze"-upomniałam się w duchu
-pójde otworzyć-i pobiegłam na dół po schodach o mało co bym się nie przerwuciła
-o hej Bonny....wejdż-zaprosiłam ją do srodka.Ona tez była zdyszana-biegłaś
-tak-gdzie Elena
-tutaj-powiedziała.Powiedziała schodząc po schodach
-musze wam coś powiedzieć
-może herbaty-zaproponowałam
-nie ma na to czasu
-co się stało-zapytała Elena
-te zaklęcie
-co z nim-przestrzasyłam sie
-no więc był chaczyk
-o boże-powiedziała Elena
-jaki...
-w księdze znalazłam ukrytą stronę-położyła ją na stole i pokazała stronę
-ale nic z tego nie rozumiemy-powiedziałam.Tekst był zapisany dziwnym językiem
-ja też nie za bardzo.To jesz stara księga z rodu Bonnetów,przekazywana z pokolenia na pokolenia. Wiem tylko  że tym zaklęciem coś aktywowaliśmy-pokazała na jeden synbol-to znaczy"nieśmiertelna armia"lub inaczej"ciemna ctrona słończa"
-barzej bym wiedziała to pierwsze stwierdzenie,bo co może niby znaczyć "ciemna strona słońca"-odparłam zamyślona
-to moja wina ,ja was w to wpakowałam-powiedziała Elena w łzami w oczach
-nie to była moja decyzja-odparłam-jak można to obejśc
-nie jestem pewna -spojrzała do księgi-to jest nam potrzebne
-medalion
-znasz go-powiedział Bonny
-tak należy do mnie
-że co....ale na pewno ten sam-spojrzała się na obrazek jeszcze raz
-tak
-wiesz  czym on jest...-zapytała się .Widać było że nie chce wiedzieć konkretnie dlaczego go mam
-tak....to znaczy od dwuch miesięcy
-podaj mi go-odparła pardzo słabym głosem
-nie mam go przy sobie
-a gdzie-spytała się tym razem Elena
-w tamtej przybudówce-wskazałam domek oddalony w kierunku lasu-ale już ide po niego
W tym momencie chmury pociemniały.Wyglądało jakby miała przyjść jakaś burza czy coś
-najgorsze jest to ze to się zbliża-cała drzała
-nie morzsz już tam iść ..nie zdążysz-powiedziała Elena..ale ja byłam już w drodze.......


Lubie tak kończyć:)Mam nadzieje że się wam podobało:)Bo mi się wydawał nudny:)Ale musiałam troszkę opisać historie Eleny:)
No i przepraszam że tak długo musieliście czekać::)

A oto nowe bohaterki:
ELENA

images (13).jpg


BONNY


images.jpg

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego